porzucił, nawet gdyby uznał ją za istne utrapienie...

przytłaczało. Jeśli ktokolwiek mógł jej ulżyć, to tylko Lucien Balfour.
szego zamiaru kupować nowego robota! Chcę, aby ten zo-
Wiecznie te same uprzedzenia, pomyślała Gloria z niechęcią i głębiej wtuliła się w fotel, szukając w nim, po dziecinnemu, azylu bezpieczeństwa.
Nie wahała się ani chwili.
- Dobrze spałaś, księżniczko? - zapytał. Dziecko wyciągnęło do niego rączkę i podało trochę płatków. Spróbował.
Gdyby tylko była trochę starsza. Mogliby się pobrać, uciec nawet, gdyby było trzeba.
- Zobaczymy się później?
- Dobrze, że już po wszystkim. Dziś po południu mamy występy, więc zapomnisz o
stanął jak wryty.
- Dziwne.
Skinęła głową.
A jednak wiele by dał, żeby bodaj na moment zmazać z twarzy detektywa tę arogancką, pewną siebie minę.
- Patterson - usłyszała po uzyskaniu połączenia.
- Tato, proszę! - Gloria chwyciła go błagalnie za ręce. - Nie widzisz, co ona robi? To wszystko z nienawiści!

rusza utopić żal w butelce wódki.

Wicehrabia wyglądał na dwadzieścia parę lat, był odrobinę niższy od Balfoura i
- Mam nadzieję, że nie. - Żałował, że nie może chwycić jej w ramiona i przełamać
- Czuję cię.

- A kiedy wymknęłam ci się spod kontroli, postarałaś się, żebym zostałam ukarana za swoje grzechy. I żebym zawsze o nich pamiętała.

- Nie patrz na mnie w ten sposób, lepiej sprawdź, czy woda już się gotuje. Podniósł się
graczami.
- No, Alec, stary druhu, co powiesz na tę czarnulkę? - Fort spojrzał na niego spod oka.

- Może popływamy łodzią, kiedy wrócisz?

- Jakiż to warunek?
Wieczorem stanęli przed problemem, którego rozwiązanie usiłowali odkładać tak
Emmett dotknął jej dłoni, dodając tym gestem otuchy.